
Figlo-miglski duch Kaszko już przez dłuższy czas latał od okna do okna i
to nie dlatego, że je mył ani nie dlatego, że pomylił okna
z jakimś portalem, przez który można dostać się do jednej z krain duchów. Latał od okna do okna, bo zaglądał
do mieszkania swoich przyjaciół, Maksia i Majki, którzy byli co prawda zwykłymi dziećmi, ale mieli niezwykły
dar – widzieli duchy.
Kaszko latał więc za ich oknami i obserwował Majkę ubraną w dziwną baletową spódniczkę, która porozkładała na podłodze jakieś kartki i skakała na nie.
Wtem Majka skoczyła na jedną z kartek i upadła na podłogę.
„Auuuuuu“ – krzyknęła jak Janosik, kiedy przeskakiwał przez ognisko i spojrzała w okno, za którym zobaczyła przerażone oczy Kaszka.
„Co tu robisz, Kaszko?“ – zapytała Majka i otworzyła okno.
„Co miałbym robić?“ – odpowiedział Kaszko i dodał: „Patrzę sobie na ciebie, na to co wyprawiasz“.
„Ćwiczę“ – odparła Majka i skakała dalej.
„Aha, do biegów z przeszkodami“ – domyślił się Kaszko.
„Ależ nie!“ – zaprzeczyła Majka i skoczyła na niebieską kartkę w kształcie kwiatka, która leżała na podłodze.
„A do czego?“ – zapytał Kaszko i zauważył, że te leżące na podłodze kolorowe kartki powycinane są w kształty kwiatów.
„A nie będziesz się ze mnie śmiał?“ – spytała Majka, spoglądając na zaskoczonego Kaszka.
„A dlaczego miałbym się śmiać?“ – niemal urażony odparł Kaszko, który nigdy nie śmiał się z przyjaciół ani ich nie wyśmiewał.
„Bo to, co tu teraz ćwiczę, nie jest normalne“ – odrzekła Majka i spuściła wzrok.
„Czyli ćwiczysz na jakieś nienormalne zawody?“ – Kaszko z ciekawości aż zatarł ręce i zastanawiał się, co też by to mogło być.
„Skąd!“ – zaśmiała się Majka i trochę ostudziła ciekawość Kaszka.
„Czyli na nienormalną … na nienormalną łąkę… papierową“ – nie mógł znaleźć słowa Kaszko.
„Kaszko, ja tu ćwiczę, jak stać się rusałką“ – Majka znowu spuściła wzrok, jakby się wstydziła.
„Co?“ – zapytał z przejęciem Kaszko.
„Jak stać się rusałką!“ – powtórzyła już trochę ciszej Majka.
„Jaką rusałką?“ – Kaszko chciał się upewnić, czy dobrze zrozumiał.
„Nie wiem, czy wiesz, ale każda dziewczynka w Figlach-Miglach chciałaby być rusałką albo nauczycielką“ – zaczęła wyjaśniać Majka.
„Tego nie wiedziałem“ – Kaszko zamyślił się i przypomniał sobie wszystkie swoje siostry i kuzynki.
„To teraz już wiesz“ – powiedziała trochę śmielej Majka i dodała: „Jestem dziewczynką i mieszkam w Figlach-Miglach“.
„Czyli chcesz być rusałką“ – podsumował Kaszko.
„No pewnie!“ – przytaknęła Majka.
„Ale dlaczego chodzisz po papierowych kwiatkach?“ – wciąż nie rozumiał Kaszko.
„Jeśli chcę być rusałką, to muszę nauczyć się tańczyć na kwiatach jak prawdziwa rusałka“ – tłumaczyła mu Majka.
„Aha!!“ – wykrzyknął Kaszko i stuknął się w czoło.
„I zanim stanę na prawdziwym kwiatku, ćwiczę, by sprawdzić na jakim kwiatku się zmieszczę i jak się skacze z kwiatka na kwiatek“ – powiedziała Majka i znów zaczęła ćwiczyć.
„Mądrze!“ – pochwalił ją Kaszko i rzekł: „Mam jednak coś lepszego dla ciebie“.
„Co?“ – Majka przestała skakać i stanęła jak rusałka-bocianka na jednej nodze.
„Ćwiczenia z prawdziwymi rusałkami“ – szepnął jej do ucha Kaszko, a Majka omal nie padała z wrażenia.
„Znasz prawdziwe rusałki?“ – wybałuszyła oczy Majka.
„Oczywiście!“ – odpowiedział Kaszko i oparł się nonszalancko o ścianę.
„A zaprowadzisz mnie do nich?!“ – przymilnym głosem poprosiła Majka.
„Czekam tylko na ciebie“ – uśmiechnął się Kaszko.
„A dokąd pojedziemy?“ – zapytała Majka, która już się pakowała.
„Najprv do Kysaku, potom do Sokoľa a Obišoviec,“ premýšľal o ceste Kaško.
„Och, to musimy się pośpieszyć“ – z niecierpliwością w głosie oznajmiła Majka.
„Zdaje mi się, że pociąg do Kysaku za chwilę odjeżdża z Koszyc“ – odezwał się Maksio z sąsiedniego pokoju, który cały czas przysłuchiwał się ich rozmowie, a kiedy dowiedział się o podróży, wyciągnął swój plecak i stanął w drzwiach.
Po chwili już siedzieli w pociągu i zmierzali do Kysaku. Po wyjściu z pociągu wdrapali się na wzgórze, na którym były ruiny starego zamku.
„Kaszko?!“ – wysapała zdyszana Majka.
„Tak?“ – wesoło odezwał się polatujący koło niej duch.
„Gdzie jesteśmy?“ – zapytał też już zdyszany Maksio.
„Szanowni państwo, jesteśmy na zamku w Kysaku“ – triumfalnie oznajmił Kaszko.
„Gdzie?“ – dzieci zatrzymały się i rozejrzały wokół siebie.
„Tu niegdyś stał sławny zamek w Kysaku“ – oświadczył Kaszko.
„Aha, a teraz?“ – dociekał Maksio.
„A teraz jest tu ta oto piękna ruina“ – nie dał się zbić z pantałyku Kaszko.
„A co my tu robimy?” – nie wytrzymała Majka, która wciąż nie widziała swoich rusałek.
„My przyjaciele, stoimy teraz w takim dziwnym miejscu…“ – ciągnął duszek.
„To zauważyliśmy“ – powiedziały dzieci i siadły na kamieniach zamku, by zjeść kanapki.
„Stoimy w miejscu, gdzie łączą się trzy zamki“ – Kaszko podleciał do nich i powąchał pyszny serek, który wzięli ze sobą.
„A gdzie są dwa inne?“ – Maksio i Majka rozglądali się dookoła.
„W tamtą stronę jest zamek Sokoľ, a w tamtą zamek Obišovce“ – pokazywał swoim ogonem jak strzałką na busoli Kaszko.
„I wszystkie są takimi romantycznymi ruinami?“ – zapytała Majka, której zaczynało się tu podobać.
„Wreszcie to zauważyłaś!“ – Kaszko mrugnął do Majki.
„Co?“ – nie rozumiała Majka.
„Niegdyś były to zamki warowne, bo Koszyce były ważnym miastem...“ – rzekł Kaszko.
„Nadal są“ – rzucił Maksio od tak, między kęsem kanapki, a łykiem soku.
„Oczywiście, przecież to stolica Figli-Migli i Europejska Stolica Kultury“ – popisała się swoją wiedzą Majka.
„No oczywiście, ale te zamki czuwały nad traktami handlowymi i bezpieczeństwem ludzi zmierzających tędy na targi lub do pracy. Później jednak, gdy już nie były nikomu potrzebne, bo było w nich zimno albo wciąż ktoś na nie napadał i nie były bezpieczne…” – tłumaczył dalej Kaszko.
„To zamieszkały w nich robaki-kamieniożercy“ – wszedł mu w słowo Maksio i schował niedojedzoną kanapkę do plecaka.
„Kto?“ – nie zrozumiał Kaszko.
„Kamieniożercy” – powtórzył Maksio.
„Skąd ci to przyszło do głowy?“ – Kaszko spojrzał z oburzeniem na Maksia.
„Zawsze, gdy jesteśmy przy jakiejś ruinie, zastanawiam, gdzie podziały się wszystkie kamienie z wielkich zamków“ – powiedział poważnie Maksio.
„Hmmm, niektóre kamienie skryły się w ziemi, pod trawą i kwiatkami, bo od czasu, gdy spadły na ziemię minęło już sporo lat. Inne leżą porozrzucane po łąkach, a niektóre ludzie wzięli sobie do domów, żeby chroniły ich przed wiatrem oraz deszczem i teraz może są częścią niektórych domków lub ogrodzeń“ – ciągnął Kaszko.
„Ale gdzie są moje rusałki?“ – nie wytrzymała Majka i aż tupnęła nogą.
„Tutaj“ – Kaszko wskazał przepiękną łąkę pod zamkiem.
Majka zamilkła i rozglądała się wokoło.
„Gdzie tutaj?“ – spytała szeptem, bo wiedziała, że rusałki nie lubią hałasu.
„Te trzy zamki, jak słusznie powiedzieliście, to romantyczne ruiny“ – powiedział ściszonym głosem Kaszko.
„Aha,“ – równie cicho przytaknęła Majka i dodała: „a my wiemy, że rusałki to romantyczne stworzenia“.
„I lubią takie miejsca“ – Kaszko rozejrzał się dookoła i zaczął śpiewać piosenkę:
„Moje miłe rusałki,
wszystkie moje wysiłki
są tylko po to, wierzcie mi,
byście się pokazały na ziemi“.
Skończył śpiewać, podniósł wzrok i nic.
Zaśpiewał jeszcze raz i znowu nic.
„Co się dzieje, Kaszko?“ – zapytała zaniepokojona Majka.
„Czyżby się przeprowadziły?“ – zastanawiał się Kaszko.
„Rusałki?“ – nawet Maksio, którego nie bardzo obchodziły rusałki, się zainteresował.
„Rusałki nigdy się nie przeprowadzają, a nawet jeśli, to nie wszystkie“ – powiedział Kaszko, latając po okolicy i próbując znaleźć jakąś rusałkę.
Znalazł jedną pod drzewem, podleciał do niej i delikatnie obudził.
„Kaszko!?“ – rusałka otworzyła oczy, a Majka wstrzymała oddech.
„To naprawdę jest rusałka?!“ – Majka nie mogła uwierzyć, więc zaczęła się szczypać po rękach i nogach, by sprawdzić, czy nie śni.
„Majko, zapisz sobie: jeśli gdzieś jeszcze znajdziesz takie trójzamcze jak tu, to może i tam będą rusałki, bo one lubią rozstaje dróg i łąki między zamkami“ – polecił dziewczynce Kaszko, patrząc na budzącą się rusałkę, bo rusałki potrzebują sporo czasu, żeby się dobudzić.
„Czego mam szukać?“ – zapytała Majka, zapisując jego słowa w swoim dzienniku.
„Takiego trójzamcza jak tu. Między tymi zamkami jest wiele szlaków turystycznych. Gdybyście kiedyś wybrali się tu z rodzicami, to pamiętajcie, że na zamku Sokoľ właśnie wyremontowano jedną z wież i jest z niej super widok na całą okolicę. Oczywiście znajdziecie tu też zadbane ścieżki, oznaczone tak, jak przystało na zamkowe i rusałkowe szlaki“ – dodał Kaszko.
„I jest tu mnóstwo lasów oraz łąk“ – uzupełniła już trochę obudzona rusałka.
„I wiele możliwości zjedzenia pysznych lodów lub pospacerowania. A ponieważ panowie na zamkach lubili przechadzki po łąkach i lasach pełnych zwierzyny oraz chętnie leczyli się ziołami, wszystko to mieli tuż pod swoimi zamkami“ – z zapałem opowiadał Kaszko, bo uwielbiał rusałki.
„Ten duszek ma rację “ – zaszczebiotała rusałka.
„A gdzie są twoje koleżanki?“ – nie wytrzymała Majka.
„Ćwiczą“ – odpowiedziała spokojnie rusałka.
„Dziś jest chyba dzień ćwiczeń!“ – złapał się za głowę Maksio.
„Dokładnie tak“ – włączył się Kaszko i powiedział: „Najpierw Majka ćwiczyła jak być rusałką, a teraz chyba rusałki ćwiczą jak być ludźmi“.
„Moje koleżanki ćwiczą jak zostać wodnymi rusałkami“ – powiedziała rusałka i zrobiła pierwszy piruet na kwiatku, a Majka nie mogła uwierzyć własnym oczom.
„Ale, ale, po co?“ – zapytał z ciekawością Kaszko.
„No, po to, że my rusałki umiemy tańczyć na kwiatkach, ale nie umiemy tańczyć na wodzie i na wodnych kwiatach“ – odpowiedziała rusałka zdumiona, że duch pyta ją o takie oczywiste rzeczy.
„Bo zmoczyłybyście sobie spódniczki“ – domyśliła się Majka.
„A niektóre rusałki nawet skrzydełka“ – dodała rusałka.
„Jasne, a gdzie ćwiczycie?“ – przeszedł do rzeczy Kaszko.
„Najpierw jedziemy do Lodiny, tam na Hornádzie próbujemy jazdy na kajaku, troszkę ćwiczymy nóżki na ściance wspinaczkowej i taniec na liliach wodnych“ – rusałce rozbłysły oczy, bo wyobraziła sobie, że ona też tańczy na liliach.
„Och, a mogłabym to zobaczyć?“ – zapytała nieśmiało Majka i szerzej otworzyła oczy.
„Majka chciałaby choć na chwilę stać się rusałką“ – szepnął Kaszko do ucha rusałce.
„Myślę, że dałoby się to zrobić“ – powiedziała rusałka i zaczęła tańczyć na kwiatach. Kaszko chciała ją zatrzymać, ale Majka go powstrzymała i rysowała kroki, które stawiają rusałki na kwiatach.
„Mam to! Narysowałam wszystkie kroki, których muszę się nauczyć, żeby stać się rusałką“ – wyszeptała Kaszkowi Majka. „Teraz możesz“ – dodała i schowała cenne zapiski do swojej torebki.
„Normalna podróż trwałaby bardzo długo. Do Lodiny można dostać się pociągiem lub autobusem, ale ponieważ chcemy dogonić rusałki, musimy polecieć“ – zdecydował Kaszko.
Dotarli do wsi Lodina, a tam zobaczyli ludzi wspinających się po ściance wspinaczkowej, uprawiających rafting, jeżdżących na rowerach elektrycznych, które można było na miejscu wypożyczyć lub po prostu spacerujących z kijkami po turystycznych szlakach.
„To są rusałki?“ – zapytała nieco zawiedziona Majka.
„Nie, to są ludzie, którzy przyjeżdżają teraz do Lodiny, żeby skorzystać z tego, co powstało w ramch projektu „Łącz trasy, zobaczysz rarytasy“ – delikatnym głosikiem oznajmiła rusałka, wypatrując swoich sióstr.
„Po co?“ – nie rozumiał Maksio.
„Ludzie mogą tu przyjechać i wypróbować ściankę wspinaczkową, wypożyczyć rower elektryczny oraz uprawiać rafting“ – wyjaśniła rusałka.
„Czyli mogą wybrać, co chcą dziś robić, przygotować się i dobrze się bawić“ – zrozumiał Maksio.
„Właśnie tak – łączą to, jak chcą“ – ucieszyła się z bystrości umysłu ludzkiego dziecka rusałka.
„A gdzie są rusałki?“ – zapytała wciąż niespokojna Majka.
„Na razie tam!“ – rusałka wskazała ręką w górę na korony wspaniałych drzew, które rosły wszędzie wkoło.
„Co one tam robią?“ – wyszeptał Maksio.
„Wiszą na gałęziach jak nietoperze, żeby ćwiczyć ręce i nogi, a kiedy ludzie odejdą, co stanie się za chwilkę, zaczną to“ – oznajmiła rusałka i zaczęła machać do swoich koleżanek.
„Co?“ – nie rozumiała Majka.
„Zobaczysz“ – mrugnęła do niej rusałka.
Słoneczko już trochę pochyliło się nad ziemią i ludzie zaczęli powoli odchodzić. Wtedy rusałki zeskoczyły z drzew na ziemię, a było ich chyba z pięćset.
„Ojejku, to wszystko są rusałki?“ – nawet Kaszko niedowierzał.
„Oczywiście!“ – potwierdziła rusałka i poszła przywitać się ze swoimi siostrami-rusałkami.
„Ale ekstra!“ – uśmiechnęła się Majka i uśmiech nie schodził jej z twarzy aż do następnego dnia.
„Siostrzyczki, nasza koleżanka Majka, która jest przyjaciółką naszego brata ducha Kaszki, chciałby nauczyć się tańczyć jak rusałka“ – powiedziała rusałka.
Rusałki spojrzały na dziewczynkę i wszystkie powoli wyciągnęły ręce do Majki.
„Neboj sa, choď!“ povzbudila Majku víla.ň
Majka sa chytila prvej víly, tá ju zobrala na malú loďku a tam si skúšala balans, potom sa pridala k vílam na lezeckej stene, ktoré tam samozrejme neliezli. Víly sa roztancovali na kvietkoch tak, že sa kvietkom roztočili ich farebné hlávky a vyniesli víly až na vrchol lezeckej steny a potom sa vrátili späť na kvietok. Niektoré odvážne víly však zoskočili z kvietku a zachytili sa na lezeckej stene a ladne skákali z jedného schodíka na druhý. Majka len tŕpla, aby nespadli dolu, a takmer desaťkrát odpadla. Ešteže Maxík našiel niekoľko palíc na nordic walking a dal ich Majke, aby sa opierala.
„Ekstraaa, jestem najszczęśliwsza na świecie!!!“ – krzyczała z radości Majka, a jej głos rozchodził się wkoło i odbijał echem od pobliskich trzech zamków.
„Już czas“ – nagle powiedziała jedna z rusałek, a pozostałe okrążyły Majkę.
„Co się dzieje?!“ – zapytała trochę przestraszona dziewczynka.
„Neboj sa, vezmeme ťa na miesto, kde sa my víly stretáme už niekoľko tisíc rokov,“ povedala jedna z víl.
„Musicie nam przyrzec, że nikomu nie zdradzicie tego miejsca“ – rusałka spojrzała surowo na Majkę i Maksia.
„Przyrzekamy!“ – wszyscy uroczyście oświadczyli, kładąc przy tym palce na lipowym kwiecie, który jest dla rusałek święty.
Víly si spojili ruky. Kraj kruhu tvorili víly, ktoré mali krídla a pomaly sa vzniesli hore a leteli, ale len malú chvíľku. Prileteli k akémusi rybníku. Hneď pri rybníku stál malý netradičný domček, okolo ktorého pobiehali zvieratká a Majka si myslela, že tu víly chodia oddychovať.
„Tu jeździcie na wypoczynek?“ – zapytał Kaszko, bo jemu też tak się zdawało.
„Ależ, przyjaciele, to jest magiczne miejsce“ – wyszeptało z oburzeniem kilka rusałek.
„Naprawdę?” – rozglądając się dokoła spytał Maksio, który też uważał, że to świetne miejsce na grilla, a nie na tajemne spotkania.
„No oddychovať tu teraz chodia len ľudia, lebo je tu nádherná príroda, Budulovský rybník, ktorý je jeden z najkrajších v Haravare, rastú tu prenádherné kvietky a sú tu aj mokrade,“ snažila sa im povedať ich kamoška víla.
„A dlaczego miałybyście lubić mokradła?“ – nie mogła zrozumieć Majka, bo nigdy nie rysowała rusałek na mokradłach.
„No dlatego, że na nich też ćwiczymy taniec na wodzie“ – zaśmiały się rusałki.
„Aha“ – zrozumiała Majka i wyjęła swój notes.
„Ale przede wszystkim, tu w tym stawie jest taka woda, że rusałki mogą się kąpać“ – przypomniał sobie Kaszko.
„Ale nie,“ tomuto už neveril ani Maxík, ktorého víly doteraz nebavili, ale celý deň strávený s nimi a to rozprávanie o nich zmenili jeho pohľad na ne ,a víly sa mu začali pozdávať.
„Naprawdę! Właśnie dlatego, kiedy przychodziłyśmy się tu kąpać, to mieszkający w pobliżu żołnierze przychodzili nad wodę, żeby podziwiać nasze tańce“ – wspominała rusałka.
„A lovili vás,“ nechal sa uniesť Maxík.
„Ale nie, oni sa len na nás pozerali. A keďže vedeli to, čo vy dnes neviete, že tam, kde sa darí vílam, darí sa aj ľuďom, chodili sem loviť a stavali si tu aj takéto príbytky,“ ukázala víla na akúsi divnú ,ale veľmi zaujímavú stavbu. Vyzerala ako stan spojený s takým starým okrúhlym kostolíkom, kde sa vmestilo pár ľudí.
„To szałas?“ – spytał Maksio.
„To jest jurta“ – wyjaśnił mu Kaszko.
„Aha“ – szepnęła Majka i wyobraziła sobie, jak w niej odpocznie po tańcu z rusałkami.
„V takých bývali staromaďarskí bojovníci, ktorí tu chodili za nami, vílami.“
Kaszko, Majka i Maksio poszli obejrzeć jurtę. W środku znaleźli wystawę na temat wszystkiego, co rośnie i żyje w okolicy. Wreszcie Maksio też znalazł zabawę dla siebie, bo mógł popróbować strzelania z łuku.
A kým sa Maxík s Kaškom hrali na Robina Hooda a na Williama Tella, tak Majka išla s vílami k rybníku. Jedna z víl natiahla pred seba ruku a pred nimi spod zeme vykukli krásne kvety.
„Te są twoje“ – wskazała na kwiaty rusałka i uśmiechnęła się do Majki.
„Proszę? – nie zrozumiała Majka.
„Na tych ty też możesz tańczyć“ – rusałka ponownie wskazała na kwiaty.
„Ojejku!“ – omal nie rozpłakała się Majka.
Potem rusałki wzięły Majkę za rękę i do późnego wieczora tańczyły na kwiatkach. Pokazały Majce wszystkie swoje kroki, a przede wszystkim pewien salamandrzy krok odgapiony od salamander, których jest mnóstwo koło tych mokradeł.
Maxíka už od lukostreľby bolela ruka, tak odložili s Kaškom luky a šípy, ešte raz si prezreli prekrásnu jurtu a zobrali Majku, ktorá nechcela ísť, lebo chcela tancovať až do noci s vílami. Až keď jej víly sľúbili, že môže za nimi prísť na trojhradie ku Kysaku, Obišovciam alebo Sokoľu, tak poslala všetkým vílam bozk a s Kaškom odleteli rovno do postieľky. Tam sa jej celú noc snívalo o tom, ako tancuje na kvietkoch, ako to zajtra naučí svoje kamošky a ako budú pozerať na jej kroky.


